Tak, moja przygoda z rollem zaczęła się zaraz po tym, jak zobaczyłem filmiki parkourowe (a właściwie troche wcześniej, ale to nie był żaden konkretny trening). Miałem z nim poważne problemy. Czytałem wszystkie tutoriale jakie udało mi się znaleźć, oglądałem filmy, czytałem porady. W końcu, po kilku tygodniach intensywnych ćwiczeń udało mi się w miarę go opanować. Teraz ta technika nie stanowi już dla mnie problemu (aczkolwiek są wyjątki :). Przeciwieństwem jest Paweł, który powiedział kiedyś "zrobię sobie rolla" i zrobił za pierwszym razem. Cóż, widać wszystko zależy od człowieka :)
|
 |
Pokażemy tu rolla po skoku z wysokości. Faza lotu jest symilarna do tego ze zwykłym lądowaniem z tą różnicą, że tutaj w locie pochylamy się nieco do przodu, aby ułatwić sobie wejście w przewrót. Jest wiele różnych pk rollów. Można robić go płasko na plecach, lub niemal tak jak przewrót gimnastyczny. Ja preferuję tą druga opcję. Pamiętajmy jednak, że roll to NIE PRZEWRÓT. Po kontakcie nóg z ziemią, pochylamy się mocno do przodu i kładziemy przedramię jednej ręki na ziemi przed nami.
|
 |
Opierając się na owym przedramieniu odpychamy się z nóg, zamieniając energię potencjalną na kinetyczną. Przerzucamy ramię i kontakt z ziemią następuje dopiero łopatką (jeśli ktoś mi nie wierzy, niech spróbuje przejechać kantem ramienia po betonie, tylko niech potem nie będzie na mnie :).
|
 |
Tutaj następuje tzw. przez nas szmata, czyli pozwolenie się ponieść bezwładowi własnego ciała. Skręcamy się tylko nieco w bok, aby kontakt nastąpił przeciwległym biodrem. Ugięta noga sprawi, że mięście pośladkowe ochronią kość biodrową przed kontaktem z ziemią (a nawet jak uderzy o ziemię, nie jest to poważny ból i przejdzie po kilku minutach).
|
 |
Po przewrocie pęd sam wypycha nas na nogi, jadnak ja często odruchowo odpycham się rękami. Potem można kontynuować bieg lub zatrzymać się i wysłuchać braw od przechodzących emerytów.
|